środa, 8 maja 2013

Gramy w butelkę i nie ma, że nie! - krzyknęła przyjaciółka kładąc butelkę z piwa na podłogę.
- Ni chuja. - syknęłam zaciągając się szlugiem. 
Po długiej sprzeczce zaczęliśmy grę. Wtedy wszedł do salonu on. 
- O brat, chodź, twoja tu jest. - zaśmiała się do niego przyjaciółka ciągnąc go za rękę. 
Spojrzał na mnie aroganckim wzrokiem odpalając papierosa. Po długim czasie, przyszedł czas na niego, zakręcił butelką i wypadło na mnie. Próbowałam wstać i wyjść ale kolega mnie trzymał. 
- Myślisz czasem o mnie? O nas? O tym co było między nami? - zapytał z powagą.
- Nie. - syknęłam.
- Wiem, że tak. czemu kłamiesz? - zapytał.
- Po chuj pytasz. Kocham cię jak pojebana, próbuję zwrócić na siebie uwagę dlatego ciągle przyłażę do twojej siostry ale ty masz to w dupie. - darłam się głośno.
- Nawet nie wiesz, jak tęskniłem za tym twoim pyskowaniem. - zaśmiał się po czym podszedł do mnie i wbił się w moje usta.








Nienawidzę siebie za to co zrobiłam, mam nadzieje ,że kiedyś mi wybaczysz.. / :(

wtorek, 30 kwietnia 2013

Miłość, przyjaźń, zdrada 3



Minął pierwszy miesiąc, każdy dzień wyglądał podobnie wałęsanie się, spotkania z kumplami, ogniska, picie, wyjazdy. Rodzice wrócili, ale i tak mało co bywali w domu tata na delegacjach a mama ciągle ślęczała nad papierami we własnym biurze, nie miałam im tego za złe w końcu była to ich praca. Wiedziałam że mimo to że nie ma ich ze mną osobiście, zawsze są ze mną duchem i że mnie kochają. Zaczęłam w końcu korzystać z tych wakacji jak każdy nastolatek, w końcu to zdarza się tylko raz na rok. Mniej myślałam o tym co robi mój chłopak, jak się czuje i czy wszystko ok. Nie chodzi o to że kompletnie o nim zapomniałam, o nie, o tym nie było nawet mowy, ja po prostu zrozumiałam że piłka nożna to jego druga miłość zaraz po mnie. Wszystkie dni spędzone z dziewczynami były wspaniałe, Karolina w sierpniu nas opuściła jak co roku wyleciała do Norwegii do swojego taty, zatem została mi tylko Kinga ale i we dwie było nam dobrze.
Pewnego dnia przechodząc przez miejscowość Kingi  napotkaliśmy się na Tymona, chłopaka starszego od nas o osiem lat, niby spora różnica wieku ale zawsze potrafiliśmy się ze sobą dogadać.
Kinga nie przepadała za nim, ale nie dawała tego po sobie poznać, zaprosił nas do siebie na piwo by pogadać.
Zgodziłam się i zaciągnęłam za sobą przyjaciółkę chociaż stawała opór. Wypiliśmy kilka piw i zrobiło się bardzo śmiesznie, pozwalałam sobie na trochę więcej alkoholu no wiedziałam ze rodziców i tak nie ma w domu, a po za tym nigdy nie było po mnie widać że jestem pod wpływem mimo młodego wieku moja główka dużo wytrzymywała.
Kinga opanowywała się jak mogła ale i tak Tymon namówił ją na piwo, olała na chwilę to co mówią inni na jego temat i wyluzowała.
Zrobiło się dość późno mimo ze nie było rodziców w domu musiałam już wracać, chłopak zaproponował że mnie odwiezie a w drodze powrotnej podrzuci Kingę do domu.
Zgodziłam się bo nie miałam siły wracać na piechotę, po pięciu minutach byliśmy już pod moim domem.
Tymek niespodziewanie zamknął wszystkie drzwi w samochodzie  momencie kiedy ja już chciałam wysiadać.
Powiedział cicho - Ja Cię podwiozłem pod same drzwi, przydałaby się jakaś zapłata nie sądzisz?, przestraszyłam się a Kinga zwyczajnie w świecie zaczęła się śmiać z tego i mówiła
Daj mu buziaka w policzek i skończmy tą błazenadę bo już chcę wracać do domu.
Pomyślałam co mi tam, przecież to tylko zwykły buziak w policzek jak na powitanie czy pożegnanie z kumplem Filip nigdy mi nie robił z tego wyrzutów sumienia a wiec nic nie stracę.
Tak też postanowiłam zrobić. Niestety nie poszło to mojej myśli gdy miałam mu już dać buziaka on przekręcił głowę i wcelowałam w jego usta.Trwaliśmy krótką chwile w cudownym pocałunku, to było magiczne moje usta nigdy nie całowały nikogo oprócz Filipa.We wnętrzu poczułam ogromne uniesienie, zadowolenie ale też strach i ogromną obawę co dalej?
Poprosiłam go by w końcu otworzył drzwi i mnie wypuścił abym opuściła samochód wyszłam nie spoglądając na Kingę, bałam się jej spojrzenia. 

wtorek, 23 kwietnia 2013

Miłość, przyjaźń, zdrada 2


Załamałam się, łzy pojawiły mi się w oczach chciałam krzyczeć i obwiniać cały świat, ale wiedziałam że to dla niego ogromna szansa. Pocałował mnie w czoło i obiecał ze wróci najszybciej jak to możliwe, pocieszał mnie że te dwa miesiące szybko zlecą i znów się zobaczymy. Całą powrotną drogę powtarzał bym się nie martwiła, ze przecież istnieją SMS-y, Skype, gadu-gadu, telefony ale mi to i tak nie wystarczało. Wiedziałam że najbardziej będę tęsknić za jego dotykiem, pocałunkami i tym spojrzeniem w którym było wszystko zapisane z jego twarzy mogłam czytać to co chciał mi powiedzieć, rozumieliśmy się niemal bez słów może to dlatego że tak wiele ze sobą przeżyliśmy. Gdy wróciliśmy do wszystkich nie dałam poznać po sobie smutku i ogromnego rozczarowania, kryłam się chciałam uniknąć tych wszystkich pytań i marnych tekstów Wszystko będzie dobrze. Po 01.00 zabawa się skończyła wszyscy wyszli z niej w świetnych humorach, wytańczeni najedzeni i napici. Zostałam by posprzątać cały bajzel, nie chciałam wracać do domu rodzice wyjechali a nie chciałam być sama z kłębiącymi myślami w głowie. Karolina i Kinga zostały by mi pomóc Filip również ponieważ bał się o mnie, uważał że nie zostawi mnie aż do czasu w którym nie wyjedzie. To chyba mnie tylko pocieszało. Przyjaciółki od razu zauważyły że nie jestem taka sama jak przed zabawą, Filip wszystko im wytłumaczył bo ja zwyczajnie nie miałam  siły by to z siebie wydusić. Obydwie podeszły do mnie ale nie powiedziały że Wszystko będzie dobrze nie one  tak nigdy nie powiedzą, obiecały mi że będą ze mną bym nie tęskniła za ukochanym bo wiedzą jak to jest nie będzie dobrze ale nie będzie też tragicznie. Za to właśnie je lubię nie mydlą oczu, nie owijają w bawełnę, mówią to co myślą i tak jak jest naprawdę ponieważ to prawdziwe przyjaciółki. Ogarnęliśmy cały bałagan dziewczyny ruszyły w stronę swoich domów a ja z Filipem udałam się do mnie. Pooglądaliśmy trochę filmów i położyliśmy się spać. Kolejne trzy dni spędziliśmy podobnie, cały czas razem w swoich ramionach, pocałunkom nie było końca chciałam ten czas zatrzymać ale nawet gdybym bardzo chciała było to niemożliwe. Po czterech mile spędzonych dniach mój kochany musiał wyjechać, pożegnaliśmy się i obiecaliśmy sobie że często będziemy rozmawiać czy to na gadu-gadu czy na Skype. Pożegnanie było najtrudniejsze, nie spodziewałam się że będę tak płakała  mimo ze przez te kilka dni oswajałam się z tą myślą ze musi on w końcu wyjechać i tak było mi trudno. Dni mijały mi bardzo powoli, nic nie robiłam były wakacje a ja bezczynnie siedziałam w domu zamiast korzystać z pięknej pogody i dni wolnych. Tak minął mi pierwszy tydzień od wyjazdu mojego ukochanego. Pewnego dnia dostałam niespodziewanego SMS-a od Filipa o treści Kochanie przecież obiecałaś, że będziesz korzystać z tych wakacji na sto procent, a ty zamiast to robić siedzisz w domu pod kocem, mimo ze za oknem jest 30 stopni z lodami i oglądasz jakieś beznadziejne romansidła. Wstydź się, nie tak mi obiecałaś! Jeżeli nie wyjdziesz z pod tego koca za chwile nie ubierzesz się seksownie i nie umalujesz, licz się z tym że zawiodę się na tobie i nie wrócę. Pamiętaj mimo że jestem od ciebie w chuj kilometrów daleko wiem wszystko, zostawiłem u Ciebie aniołki które mi wszystko wyszeptały Od razu uśmiechnęłam się, wiedziałam że Kinga i Karo maczały w tym swoje paluchy, ale co z tego przecież obiecałam ze się nie załamie. Wzięłam się w garść. Zadzwoniłam po dziewczyny aby pomogły mi się ogarnąć i posprzątać cały burdel w domu, ponieważ rodzice mieli wrócić za dwa dni a dom wyglądał strasznie. Szybko się z tym wszystkim uporałyśmy, i wyszliśmy abym poczuła że żyję. Jak zawsze chodziliśmy po naszych miejscowościach, niby mieszkaliśmy na trzech osobnych ale były one obok siebie i były bardzo małe. Czas spędziliśmy na plotkowaniu i na żartach. Ten dzień upłynął bardzo szybko nie tak jak poprzednie które strasznie się dłużyły.

Miłość, przyjaźń, zdrada 1


Nigdy nie mogłam, a może nie miałam okazji być szczęśliwa. Gdy dochodziłam do tego małymi kroczkami zawsze coś się psuło, znów musiałam zaczynać wszystko od początku. Moje życie to Syzyfowa praca, ciągle toczę głaz pod górę który i tak w końcu runie na ziemię a ja znów będę to powtarzała. Nie mogę lecz stwierdzić że moje życie to pasmo nieszczęść i niepowodzeń, o dziwo zdarzały się miłe momenty ale było ich z pewnością mniej.
Gdy pierwszy raz prawdziwie zaznałam szczęścia, sama je zepsułam.
Mam na imię Kamila, mam 16 lat i chodzę do szkoły jak każdy normalny nastolatek. Mam kochającą rodzinę która mnie wspiera i pomaga. Mam też kochającego i przystojnego chłopaka dla którego jestem oczkiem w głowie, lecz nie zawsze tak było zdarzały mu się zdrady na prawie każdym kroku. Uważali mnie za głupią, ponieważ ciągle mu je wybaczałam, nie byłam naiwna czy łatwowierna ja po prostu kochałam go nad życie, nie potrafiłam inaczej, ludzie gadali i ciągle będą gadać ciągle to powtarzałam sobie w głowie. Miałam bardzo dobre w szkole oceny, a wszyscy maja mnie za przykładną i dobrą dziewczynę. Ale czy taka jestem właśnie naprawdę?
Miałam najlepszą przyjaciółkę znaliśmy się niemal od dziecka, to przez naszych rodziców się poznaliśmy. Było naprawdę wspaniale była jedyną osobą której ufałam i kochałam jak siostrę. Niestety po sześciu latach przyjaźni ona to wszystko zepsuła, wszystkie plany runęły jak domek z kart jedyne co zostało to wspomnienia które teraz po dwóch latach bolą najbardziej. W ciągu tych dwóch lat znalazłam nową przyjaźń. Odnalazłam osoby dzięki którym wstałam na nogi i wzięłam się w garść. To dzięki nim Karolinie i Kindze zaznałam szczęścia po raz kolejny. Wszystko było pięknie moje życie nie wyglądało tak jak kiedyś, każdy zauważył we mnie zmianę. Nareszcie byłam taka jaka zawsze chciałam być, lecz nie wszystkim się to podobało. Cały czas byliśmy razem jak siostry wiedzieliśmy o sobie wszystko to było najpiękniejsze, każda mogła na każdą liczyć. Trwa to do dnia dzisiejszego ale chciałam opowiedzieć o pewnej sytuacji, która w pewien sposób jeszcze bardziej wzmocniła naszą przyjaźń. Tak jak co roku na początek wakacji urządziliśmy przyjęcie aby uczcić koniec nauki a powitać wakacje. Wszystko było pięknie, muzyka, ognisko, towarzystwo i dobra zabawa. Wszyscy przyszli z naszej klasy jak też nasi koledzy spoza niej. Wszystko idealnie, chłopaki przynieśli trochę alkoholu a dziewczyny zadbały o przekąski. Tak można się bawić codziennie.  Mnie zaś zastanawiał tylko jeden fakt, dlaczego mój chłopak chodzi ciągle przygnębiony? Przecież te wakacje miały być najlepsze w naszym życiu, mieliśmy spędzić je razem na wypadach, imprezach i pogłębianiu naszej miłości. Niecierpliwiłam się ponieważ wiedziałam że coś jest nie tak, lecz nie chciałam się przejmować chciałam się bawić. Kilka kieliszków alkoholu, kilka butelek browarów i zabawa znakomita, wszyscy w dobrych humorach skłonni do zabawy. Mimo ze trochę wypiłam ciągle nie mogłam zrozumieć co jest z Filipem moim lubym. Wiedziałam że muszę się tego dowiedzieć, nie musiałam długo czekać. Gdy wszyscy dobrze się bawili Filip wyciągnął mnie z tłumu i zaproponował spacer, zgodziłam się bo chciałam wyciągnąć od niego to co go tak dręczy. Przeszliśmy duży kawałek już nie wytrzymałam stanęłam naprzeciwko niego i spytałam Co jest? . On popatrzył na mnie z góry swoimi zielonymi jak szmaragdy oczami w których widniał strach i wielka niewiadoma. Przytulił mnie i zaczął mówić Kochanie wiem że miało być zupełnie inaczej ale przepraszam Cię za to co teraz powiem. Dostałem propozycje wyjazdu za granicę na treningi piłki nożnej, do najlepszego trenera. Uwierz mi chciałem powiedzieć to wcześniej ale nie potrafiłem, gardło zaciskało mi się gdy miałem zamiar Ci o tym powiedzieć. Wiem że mieliśmy spędzić te wakacje we dwoje, ale to dla mnie ogromna szansa. Wybacz mi to że mówię to dopiero teraz..


















Mam nadzieje ,ze wam się spodoba.. 

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Bo z Tobą jest najlepiej !


Czy jestem szczęśliwa ? Tak. A wiesz kiedy najbardziej ? Wtedy, kiedy mam obok siebie moje prywatne 36,6. Kiedy leżąc przy nim, czuję jego ciepło i każdy oddech na swoim ciele. Kiedy przytula mnie do siebie tak mocno, że ledwo mogę oddychać. Kiedy słyszę bicie jego serca. Kiedy patrzę w jego oczy, i widzę w nich iskierki. Kiedy uśmiecha się i mówi, jak bardzo mnie Kocha. Kiedy nazywa mnie swoją księżniczką, z którą chce być do końca życia . Kiedy mówi, że jestem kobietą jego życia i potrzebuje mnie bardziej niż czegokolwiek. Jeden Jedyny On jest warunkie
m mojego szczęścia, bez którego nie istnieję. 

piątek, 12 kwietnia 2013

: ***



Dłużej tego nie wytrzymam. Najzwyczajniej w świecie mam dosyć. Mam dosyć tej ciągłej tęsknoty. Mam dosyć jego nieobecności, mam dosyć braku jego dotyku, mam dosyć świata bez niego. I może brzmi to jak narzekanie zakochanej gimnazjalistki. No i co z tego, cholera każdy ma prawo do uczuć. Dłużej tego nie będę ukrywać. Kocham Go, ot tak. Po prostu. Każdy normalny człowiek kocha innego normalnego człowieka i nikt z tego sensacji nie robi. Nie rozumiem dlaczego ja nie mogłabym kochać Michała Właśnie, że będę go sobie kochać. Wszystkim i wszystkiemu na przekór. Na swój własny, odmienny sposób. 








Tak mam obsesje na punkcie siatkówki i Bartmana i nie wstydzę się tego ! Po prostu to kocham !!!! < 333 : ***

sobota, 6 kwietnia 2013

Kochajmy ludzi bo tak szybko odchodzą 5 ( ostatni )



Pani Ewa powiedziała, że mogę na chwilę do niej wejść. Bałem się wtedy cholernie  wiedziałem, że to co za chwilę zobaczę może nie być miłe jednak wcale nie spodziewałem się aż takiego widoku. Moja ukochana zawsze uśmiechnięta wtedy leżała nieprzytomna, podłączona do miliona kabli. Nie mogłem coś ścisnęło moje serce i znowu pojawiło się to pytanie, które chodziło ciągle za mną `dlaczego ona? Dlaczego właśnie moja kochana musi tak cierpieć ` jednak odpowiedzi na to pytanie nie potrafiłem odnaleźć. Siadłem obok niej na stołku i wpatrywałem się jak ciężko oddycha. Nie powiem, że było łatwo nie raz spotykaliśmy się a ona leżała bo nie miała siły nawet wyjść na spacer nie przeszkadzało mi to bo nie ważne było gdzie ważne, że z nią. Ściskałem jej rękę i przypominałem jak to było między nami. Pierwszy pocałunek, pierwsza kłótnia pewnie myślicie, że mieliśmy razem plany nie ,nie mieliśmy Nikola zawsze broniła się przed planowaniem w sumie ją rozumiem. Zawsze lepiej przyjąć coś z zaskoczenia niż przeżyć rozczarowanie. Obiecałem sobie, że tylko kiedy Nikola się obudzi będziemy spędzali ze sobą każdą chwilę. Za dwa miesiące matura a potem? Potem może zamieszkamy razem i będę miał już cały czas swoją ukochaną przy sobie. Moja wizyta na Sali potrwała góra 10 minut i zostałem wyproszony  I tak przez kolejny tydzień byłem stałym bywalcem szpitala. Stan Nikola się polepszał lekarze mówili, że to jest cud, że wyszła z tego i że tak świetnie się czuje. Wyjaśniła mi dlaczego tak postąpiła wtedy w parku wybaczyłem Jej bo wtedy najważniejsze było to, ze znowu byliśmy razem. Sytuacja ze szpitala długo  nie powtarzała się za co dziękowałem  Bogu każdego dnia. Zdaliśmy maturę  i zaczęliśmy studia. Tak jak planowałem zamieszkaliśmy razem na pewno było mi lepiej uważać na Nikole bo czasami potrafiła stracić przytomność i wtedy ktoś musiał przy niej być. Po dwóch latach wzięliśmy ślub był to najszczęśliwszy dzień w moim życiu. Gdy powiedziała `tak` czułem się jak w bajce no , ale nie każda bajka ma szczęśliwe zakończenie u Nas niestety było tak samo. Po trzech miesiącach od ślubu Nikola strasznie źle się czuła prosiłem, żeby zrobiła badania i tak dowiedzieliśmy się, że za siedem miesięcy zostaniemy rodzicami. Nikola była tak szczęśliwa, wiadomo ciąża w jej stanie była niebezpieczna jednak lekarze mówili, że ma duże szanse, żeby urodzić. I tak się stało po siedmiu miesiącach na świat przyszła Zuzanna. Ten dzień zapamiętam do końca życia. Teraz kiedy pisze to wszystko do Was mała Zuzia bawi się na podłodze klockami. Jest tak podobna do swojej mamy ten uśmiech to spojrzenie wykapana Nikola. Tak chociaż malutka będzie mi przypominała o mojej ukochanej. Dwa miesiące po porodzie wybrałem się z Zuzia na spacer Nikola czuła się słabo więc została w domu gdy wróciliśmy ze spaceru leżała nieprzytomna na podłodze zadzwoniłem po pogotowie, jednak było już za późno. Rak zwyciężył a my przegraliśmy.
Teraz mam 25 lat i nie jest mi łatwo o tym pisać.